|
Nie powinno być tak, że organizacje niemieckie, walczące o głosy wyborców u siebie, wpływają na rząd polski i żądają od niego, aby zrezygnował z programu jądrowego. To nasza sprawa i my będziemy o tym decydować, Niemcy mogą decydować u siebie - mówi prof. dr inż. Andrzej Strupczewski, Instytut Energii Atomowej PolAtom. Czy wprowadzone zostaną wspólne unijne regulacje dot. energetyki jądrowej? Dziś istnieje sprzeczność pomiędzy polityką Włoch i Niemiec, które rezygnują z energetyki jądrowej a krajami chcącymi energetykę jądrową rozwijać.
Zasadą przyjętą przez Unię Europejską jest, że każdy kraj jest odpowiedzialny za swoje decyzje w zakresie energetyki jądrowej i nikt nie narzuci innemu krajowi norm bezpieczeństwa jądrowego i technologii jądrowych. Obecne w krajach UE prowadzone są tzw. stres testy elektrowni jądrowych, polegające na sprawdzaniu, czy elektrownie są odporne na wszelkie możliwe obciążenia zewnętrzne. Robi się to bardzo solidnie. Widziałem dokumenty stres testu jednej z elektrowni jądrowych, to ogromne przedsięwzięcie, sam spis rzeczy ma 30 stron. Testy obejmują wszystkie zagrożenia, jakie mogą wystąpić w trakcie eksploatacji reaktora z zewnątrz, jak zagrożenia sejsmiczne, powodziowe i wulkaniczne. Zagrożenia te będą oceniane według podobnych norm w całej UE, będziemy sprawdzali, czy tak samo podchodzi się do tych samych zagrożeń we wszystkich państwach UE.
Sama decyzja, czy elektrownie jądrowe budować czy nie, jest suwerenną decyzją każdego kraju. Niemcy mogą chcieć płacić za energię elektryczną o 30 proc. więcej i nie mieć elektrowni jądrowych, ale nie powinno być tak, że organizacje niemieckie, walczące o głosy wyborców u siebie, wpływają na rząd polski i żądają od niego, aby zrezygnował z programu jądrowego. To nasza sprawa i my będziemy o tym decydować, Niemcy mogą decydować u siebie.
W Niemczech pojawiły się już protesty przeciwko budowie elektrowni jądrowej w Polce.
Jeszcze przed awarią w Fukushimie grupa demonstrantów z Niemiec przyjechała do jednej z miejscowości nadmorskich w woj. szczecińskim, aby protestować przeciwko energetyce jądrowej, miejscowa ludność o mało ich nie pobiła. Ingerencja w sprawy sąsiednich krajów jest nieładna. Jeżeli Niemcy wydają pieniądze na broszury, gdzie pada żądanie wobec polskiego rządu zmian decyzji podjętych przez polski rząd i polski parlament to nie jest to przyjazne. My nie mówimy Niemcom co mają robić, nawet w sytuacji, gdy ich działania nam przeszkadzają, kładzenie rurociągu północnego pod dnem Bałtyku w pobliżu polskiego portu nie jest nam obojętne.
Jakie mogą być efekty stres testów elektrowni jądrowych?
W wyniku prowadzonych stres testów w UE zostaną ujednolicone wymagania wobec elektrowni jądrowych, zostaną również wprowadzone dodatkowe wymagania dla niektórych starszych elektrowni. Do końca 2011 r. powinno być wiadomo, jakie to będą nowe wymagania i wobec których elektrowni. Nowe regulacje nie powinny w istotny sposób wpłynąć na koszty budowy nowych elektrowni, ponieważ elektrownie III generacji były projektowane już po atakach z 11 września 2001 r., w związku z czym są bardzo odporne, w tym na uderzenia samolotu, ataki terrorystyczne i wstrząsy sejsmiczne. Można coś jeszcze poprawić, jak np. przenieść basen paliwowy z wyższego na niższy poziom i podnieść pompy, aby w razie powodzi nie zostały zalane, ale to nie są wielkie zmiany. To raczej poprawka, mogąca spowodować drobne korekty kosztów. Elektrownie III generacji pozostaną na poziomie zbliżonym do obecnych kosztów.
Rząd Niemiec zapowiedział, że zamiast elektrowni jądrowych budowane będą elektrownie węglowe i gazowe. Jak Pan to ocenia?
Nie wiem w którą stronę pójdą Niemcy i nie wiem jakie będą decyzje UE, ale dla każdego normalnego człowieka decyzja budowy elektrowni węglowych w kraju, który mieni się orędownikiem redukcji efektu cieplarnianego, jest sprzeczna z logiką. Być może Niemcy uznali, że efekt cieplarniany nie istnieje.
Rozmawiał: Dariusz Ciepiela
żródło: wnp.pl |